fbpx
to1 to2 to3

Znajdź nas na:

Wyświetlenie artykułów z etykietą: bezpieczeństwo

piątek, 22 styczeń 2021 21:19

Porwanie Baltazara Gąbki

Czerwiec 2019 roku. W jednym z podwarszawskich hoteli odbywa się spotkanie pracowników dużej firmy zajmującej się sprzedażą samochodów ciężarowych. W planach spotkania dotyczące sytuacji i perspektyw rozwoju firmy oraz jak zawsze trochę rozrywki – grill, muzyka itp. Właśnie występuje Prezes, gdy do namiotu, w którym odbywa się spotkanie, wpada kilku uzbrojonych, zamaskowanych ludzi. Padają strzały i po chwili na oczach zdumionych uczestników Prezes zostaje brutalnie wyprowadzony…
Wyprowadzenie

Ale od początku, a właściwie od końca… bo patrząc na paskudną pogodę, stwierdziłem, że czas sobie trochę powspominać:).

A początek był taki, w czerwcu 2019 roku kolega Jurek Porabik zadzwonił do nas z pytaniem, czy skoro ciągle tylko napadamy i napadamy, może byśmy tym razem kogoś porwali? Decyzja, oczywiście pozytywna była natychmiastowa, dostaliśmy namiary na firmę, która chciała się, przynajmniej tymczasowo pozbyć swojego Prezesa i rozpoczęliśmy przygotowania :). Omówienie szczegółów z samym zainteresowanym, zgłoszenie zamiaru porwania na policję – ton głosu aspiranta przyjmującego zgłoszenie bezcenny… uzupełnienie amunicji i… czekamy na dzień X.

Owego dnia o umówionej godzinie nasza ekipa sprawnie dokonała porwania, a następnie bez strat własnych wycofała się do pokoju w pobliskim hotelu, gdzie Prezes oczekiwał spokojnie na rozwój wydarzeń, delektując się szklaneczką whisky, zabawiany przez porywaczy miłą rozmową.

W tym czasie zszokowani pracownicy dostali list od porywaczy z warunkami, a właściwie z listą zadań, które muszą wykonać, aby odzyskać Szefa. Ponieważ Prezes był lubiany, wykonywanie zadań poszło bardzo sprawnie i już po kilku godzinach cały i żywy Prezes powrócił na łono firmy. Jeszcze tylko krótki pokaz samoobrony w wykonaniu Gabrieli Kamińskiej i Daniela Midera, na zdjęciu wyprowadzają Prezesa i… długo oczekiwany grill :).

Samoobrona

Dlaczego o tym piszę? No cóż, z punktu widzenia firmy zalety z integracji bezsporne i nie do przecenienia. Pracownicy, którzy na co dzień się nie widują, wykonywali zadania wymagające ścisłej kooperacji, dobrze się przy tym bawiąc. Ale, najważniejszym powodem jest to, że kilka dni temu otrzymałem od doktora habilitowanego Daniela Midera – dokładnie – ten, co to tego Prezesa ten tego tak w łeb… wyniki ostatnich badań na temat poczucia bezpieczeństwa Polaków. Wynika z nich, że istotna część (blisko co piąty) z nas obawia się, mówiąc ogólnie, znalezienia się w sytuacji kryzysowej, takiej jak porwanie, napad atak terrorystyczny. Obserwując zachowanie pracowników podczas akcji, nie jestem pewny, czy wszyscy przeżyliby prawdziwy napad, na szczęście nikt z nich nie próbował interweniować…

Podczas prowadzenia szkoleń z zachowania się w sytuacjach kryzysowych niejednokrotnie obserwujemy zmieniające się reakcje ludzi, od uśmieszków i wesołości do „utraty” słuchu i trzęsących się rąk podczas symulacji. Niestety, nie ma innego sposobu na przygotowanie się do takiej sytuacji, jak systematyczne szkolenia, z jak największą liczbą godzin symulacji. Szkolenia takie powinny być prowadzone szczególnie wśród pracowników, którzy ze względu na miejsce pracy najbardziej narażeni są na znalezienie się w sytuacji kryzysowej, jak pracownicy banków, poczt, stacji paliwowych, administracji państwowej, prezesów, członków zarządów i rad nadzorczych firm. Właściwe zachowanie się może w takie sytuacji znaczyć życie lub śmierć.
https://sekkura.com.pl/index.php/uslugi/szkolenia-usluga/taktyka-i-procedury-bezpieczenstwa

Poniżej prezentujemy wykres z wynikami badań (próba N=1000, dorosłych Polaków, opracowane na podstawie wyników badań Stowarzyszenia Absolwentów Nauk Politycznych na zlecenie Ministertwa Spawiedliwości ze środków Fundusz Sprawiedliwości). Więcej i dokładniej przedstawimy Państwu w ciągu kilku tygodni.

wykres

 

Dział: Szkolenia
poniedziałek, 02 listopad 2020 12:32

Zabezpieczenia....

  O tym, jak ważna jest ochrona kluczowych dla działalności firmy informacji, nie trzeba nikogo przekonywać, chociaż…

Profilaktyka

  Jednak jak to często bywa w polskim prawie, tak do końca nie jest jasna legalność stosowanie jednego z najpowszechniejszych i najskuteczniejszych elementów tego systemu tzn. zagłuszarek GSM.

Zgodnie z art. 178 ust. 3 Prawa telekomunikacyjnego, wykorzystanie urządzeń zagłuszających pasma telefonów komórkowych jest zabronione z wyłączeniem podmiotów wyszczególnionych w art. 4 Prawa telekomunikacyjnego na podstawie art. 178 ust. 3 Prawa telekomunikacyjnego. Ponadto obrót oraz eksploatacja tych urządzeń może podlegać ustawie z dnia 22.06.2001 Dz.U. 2001 Nr 67.

Wykaz wyrobów i technologii o przeznaczeniu wojskowym i policyjnym zawarty jest w rozporządzeniu Rady Ministrów z 17.09.2019 WT VI dot sprzętu elektronicznego:

WT VI. Sprzęt elektroniczny, specjalnie zaprojektowany do celów wojskowych lub policyjnych, nieujęty w pozycjach WT II–V niniejszego wykazu oraz specjalnie zaprojektowane do niego jego składniki.

1. Sprzęt walki radioelektronicznej (to jest: urządzenia przeznaczone do wprowadzania sygnałów do odbiorników stacji radiolokacyjnych i systemów łączności lub w inny sposób utrudniające odbiór, działanie lub zmniejszające efektywność odbiorników elektronicznych przeciwnika), łącznie z urządzeniami zakłócającymi i przeciwdziałającymi zakłóceniom.

Jak zawsze w polskim prawie jasno i precyzyjnie….. :).


 

  W związku z tym coraz większą popularnością cieszą się urządzenia bezpośrednio wpływające na działanie membran urządzeń rejestrujących lub transmitujących. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że oddziaływając bezpośrednio na membranę mikrofonu, zakłócane są prawie wszystkie urządzenia podsłuchowe. Przykładem takiego urządzenia jest SEL-324A „Speaker” jest bardzo efektywną zagłuszarką mikrofonów, w tym mikrofonów telefonów komórkowych i rejestratorów. Umieszczony w typowej obudowie głośnika sufitowego, przeznaczony do zamontowana na suficie nad stołem sali konferencyjnej.

SEL 324A

  Skuteczność zagłuszarki SEL-324A "Speaker" wynika z zastosowania wysokiej jakości kierunkowego generatora ultradźwięków, który wysyła falę dźwiękową poniżej progu słyszalności ludzkiego ucha, lecz w zakresie pracy mikrofonu wprawia jego membranę ciągłe drganie, uniemożliwiając czyste nagranie dźwięku. Uzupełnieniem systemu jest SEL-324V "Slim" przeznaczony do instalacji w ciężko dostępnych miejscach — pod stołem konferencyjnym, w samochodzie itp.

SEL 324V SLIM

  Zasada działania urządzenia jest identyczna z (zagłuszarką) SEL-324A. Jedno urządzenie ma kształt półksiężyca i w razie konieczności może być połączony z drugim, tworząc okrąg z 48 generatorami ultradźwięków.

Dla ułatwienia montażu urządzenie jest wyposażone w magnesy.

Całość systemu wygląda tak:

 schemat

  Podobnym urządzeniem jest ultradźwiękowe urządzenie do zagłuszania mikrofonów SEL 310 Komar. Urządzenie generuje szum w paśmie ultradźwięków, niesłyszalny dla ucha ludzkiego, a oddziaływający bezpośrednio na mikrofon urządzenia szpiegowskiego.

Komar może być umieszczony na stole lub, w sposób niewidoczny dla otoczenia – np. w walizce.

Dla maksymalnej ochrony zaleca się zastosowanie co najmniej trzech urządzeń rozmieszczonych wokół stołu – miejsc prowadzenia rozmów.

Komar


 

Należy jednak pamiętać, że tego typu urządzenia są tylko jednym z elementów całego systemu zabezpieczeń.

  Dopiero rozbudowa systemu o elementy zabezpieczające przed podsłuchem przy pomocy mikrofonów laserowych, mikrofonów kierunkowych, mikrofonów kontaktowych, urządzeń wykorzystujących różnego rodzaju przewody jako medium przenoszenia sygnału, zabezpieczenie systemu wentylacji, klimatyzacji, ogrzewania itp. w połączeniu z profilaktyką – regularnym sprawdzaniem pomieszczeń, oraz odpowiedni poziom cyberbezpieczeństwa w odpowiednim, ale nie 100% stopniu zabezpiecza nasze informacje...

Dział: Bezpieczeństwo
wtorek, 07 lipiec 2020 20:52

Trochę o podsłuchach cz.2 - Nic pewnego

Nic nie jest pewne… ale jak uczy historia większość z nas, przekonuje się o tym trochę za późno… jak pokazały ostatnie wydarzenia związane z aresztowaniem członków grup przestępczych, tajności komunikacji nie zapewniają nawet specjalne telefony pracujące na unikalnym systemie operacyjnym. A co dopiero mówić o pewności komunikacji w pomieszczeniach? A do tego w pomieszczeniach należących do wroga?!

Trenton Park

Podczas II wojny światowej Anglicy przetrzymywali wziętych do niewoli, wyższych oficerów niemieckich w luksusowych warunkach w rezydencji w Trenton Park. Jeńcy mieli dostęp do aktualnej prasy, byli informowani o najnowszych wydarzeniach politycznych i wojennych. Nie wiedzieli tylko, że wszystkie pomieszczenia rezydencji są na podsłuchu. Przetrzymywanie oficerowie rozmawiali bardzo swobodnie, nie tylko komentując aktualne wydarzenia, ale również wymieniając uwagi na temat stosowanej strategii i taktyki wojsk niemieckich, uzbrojenia oraz popełnianych zbrodni wojennych. Wszystkie rozmowy były nagrywane i analizowane (Amerykanie nagrywali również jeńców niższych stopniem). W rezultacie otrzymano materiał spisany na 150 tys. stron. Wynika z nich, że żołnierze mówili z obojętnością o egzekucjach, gwałtach i mordowaniu.

Po wojnie w wyniku podziału na obóz wschodni i zachodni wywiady obu stron jeszcze bardziej doceniły znaczenie podsłuchu. Rozpoczęto prace nad miniaturyzacją samych urządzeń, źródeł zasilania oraz opracowywaniem innych niż „klasyczne” metod podsłuchowych. Już cztery lata po powstaniu CIA, w 1951 roku, utworzono Technical Services Staff (od 1960 roku Technical Services Division). W początkowym okresie komórka ta liczyła pięćdziesięciu pracowników. Jednak już po dwóch latach działania liczba pracowników TSS zwiększyła się pięciokrotnie. CIA była pewna, że dzięki przewadze technologicznej bardzo szybko osiągnie przewagę nad ZSRR i uzyska dostęp do wielu tajemnic bloku wschodniego.

No cóż, nie wszystkie prognozy się sprawdzają…. Najlepiej świadczy o tym taka anegdota:

Siedzi sobie ambasador Averell Harriman w ‘study’ w Spaso House, swojej rezydencji w Moskwie tak na przełomie 1945/1946 i mówi do sekretarki: „Bardzo pani do ‘twarzy’ w tych nylonowych pończoszkach, panno Sally”. W tym samym czasie, w budynku, lub w ciężarówce niedaleko ambasady Griszka pyta kolegę: „Ty, Wowa, co to są nylonowe pończoszki, jakiś kolejny imperialistyczny wymysł?

Ale od początku. Od lat 20tych XX wieku pracował w Rosji naukowiec – Lew Siergiejewicz Termen,

termen

jego życiorys jest właściwie gotowym scenariuszem filmowym. Agent rosyjski pracujący także w Stanach Zjednoczonych, przyjaciel Lenina, więzień GUŁAGU, wstąpił do KPZR pod koniec lat 80tych XX wieku – legitymację otrzymał już po rozpadzie ZSRR. Jest autorem wielu wynalazków – między innymi instrumentu muzycznego nazwanego od jego nazwiska – theremin. Nas jednak interesuje wynalazek, który opracował prawdopodobnie w 1943 roku, pracując w „szaraszce” - tajnym ośrodku badawczym. Ośrodki właściwie niewiele różniły się od więzień. Pracujący tam naukowcy byli całkowicie odcięci od świata zewnętrznego. Wynalazek ten – już po odkryciu przez służby amerykańskie w roku 1952 został nazwany „The thing”.

thething

Ale wróćmy do roku 1945 roku, czwartego lipca tego roku z okazji Dnia Niepodległości grupa pionierów daje prezent ambasadorowi Stanów Zjednoczonych w Moskwie Williamowi A. Harrimanowi. Jest nim wykonana z drzewa kopia płaskorzeźby przedstawiającej bielika amerykańskiego, trzymającego trzynaście strzał, gałązkę oliwną o 13 liściach oraz z piersią zasłoniętą tarczą w kolorach amerykańskiej flagi. Jak głosi anegdota, gdy ambasador zadał retoryczne pytanie, gdzie powiesić rzeźbę, odpowiedziano mu, że najlepiej w jego gabinecie – aby dopiec anglikom… Oczywiście odpowiednie służby dokładnie sprawdziły prezent, był on podobno również poddany kwarantannie – czyli przetrzymany przez kilka tygodni poza głównymi pomieszczeniami ambasady. W końcu jednak wylądował, zgodnie z sugestią darczyńców w gabinecie ambasadora nad jego biurkiem.

thething2

Dopiero 7 lat później, całkowicie przypadkiem Amerykanie zorientowali się, że na terenie ambasady jest podsłuch. Podobno operatorzy radiowi armii amerykańskiej, nasłuchując rosyjską aktywność radiową, natrafili na głos własnego ambasadora. Korzystając z trwającego remontu ambasady, rozpoczęto poszukiwania. Ściągnięto nawet ze Stanów ekipę specjalistów. Po wielu dniach, a właściwie nocach bezowocnych poszukiwań stwierdzono, że sygnał z „pluskwy” dobiega ze ściany za biurkiem ambasadora. Zdjęto płaskorzeźbę i rozkuto ścianę. Nic nie znaleziono. Źródłem sygnału musiała być więc sama płaskorzeźba, ale po pierwsze była sprawdzana, po drugie wisiała już siedem lat, a nie była podłączona do żadnego źródła zasilania, więc wydawało się to niemożliwe. Mimo to została rozmontowana i w środku znaleziono tylko zwykły drut i membranę. Zdecydowano zabrać urządzenie do Stanów, podobno szef ekipy poszukiwawczej spał z urządzeniem pod poduszką bojąc się, że Rosjanie będą starali się je wykraść.

Po przewiezieniu na miejsce rozpoczęto badania, jednak Amerykańscy specjaliści nie potrafili wyjaśnić zasady działania podsłuchu. Po kilkudziesięciu tygodniach badań Amerykanie zdecydowali się przekazać urządzenie ręce brytyjskiego eksperta z kontrwywiadu Petera Wrighta.

PW

Tego samego, który w latach osiemdziesiątych ujawnił, że brytyjskie tajne służby założyły podsłuch w polskiej ambasadzie w Londynie. Dwa miesiące zajęło mu rozpracowanie rosyjskiego urządzenia. Z domu naprzeciwko amerykańskiej ambasady wysyłało radiową wiązkę o częstotliwości 800 MHz, celując w godło w gabinecie ambasadora. Gdy ktoś rozmawiał, fale głosowe powodowały wibracje membrany. Drgania przenoszone do anteny długości niespełna 23 centymetrów zmieniały trafiający w nią sygnał radiowy, odbijany do stacji nasłuchowej. Urządzenie nie potrzebowało zasilania, tak jak lustro nie potrzebuje energii, żeby odbijać światło. Brytyjscy technicy potrzebowali osiemnastu miesięcy, żeby skonstruować podobne urządzenie nazwane „Satyr”. Amerykanie od razu zamówili dwanaście takich zestawów, a Anglicy podejrzewali, że skopiowali je i zrobili jeszcze dwadzieścia dodatkowych.

thething5

Bardzo podobny system zastosowali Rosjanie w latach 1976 — 1984. W maszynach do pisania IBM Selectric, w które była wyposażona ambasada amerykańska w Moskwie, umieścili pręty wyposażone w magnetometry. Mierzyły one zmiany pola magnetycznego związane z ustawieniem metalowych ramion pozycjonujących głowicę drukującą i charakterystyczne dla każdego znaku. Odczyty były zamieniane na sygnał radiowy i przesyłane do stacji nasłuchowej w pakietach po 8 znaków. Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego odkryła to dopiero po przeprowadzeniu badań w Stanach Zjednoczonych.
C.D.N

Dział: Bezpieczeństwo

Adres

ul. Erazma Ciołka 13 lok 114
01-445 Warszawa

Telefon

+48 517 278 168

 

RODO

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok